niedziela, 26 sierpnia 2012

IV


*Maya.
Nie widziałam niczego ciekawego w tym chłopaku. Może nie kręcił mnie dlatego, że wszystkie dziewczyny są na jego skinienie ? Katie widocznie się podoba. Nie jestem pewna ale muszę się dowiedzieć.  Porozmawiam z nią jak wrócimy do domu – pomyślałam i wróciłam do rzeczywistości. Popatrzyłam w przód i ujrzałam jak moja przyjaciółka i Harry rozmawiają. Widać, że coś pomiędzy nimi iskrzy. Nagle chłopak obrócił się w moją stronę .
H:hej, ty też jesteś nowa, w naszej klasie ? Nie widziałem cię wcześniej. - zapytał, przy czym słodko się uśmiechnął.
M:nie, jestem od was rok młodsza. - odpowiedziałam krótko i odwzajemniłam uśmiech. Nie miałam ochoty na rozmowę z nim, bo zauważyłam, że Caroline zbliża się do naszego stolika.
C: Ekhm, Harry kochanie czas stąd spadać, obróciła go w swoją stronę i namiętnie pocałowała.
Oboje wyszli z pizzerni .
K: Widziałaś to!? Szybka jest. - Ledwie wydusiła z siebie te słowa, ponieważ nie mogła przestać się śmiać.
M: Taaa. Nawet spoko człowiek z niego. Biedaczek niedługo pozna się na Caroline i się zawiedzie. - spojrzałam na przyjaciółkę i także zaczęłam się śmiać .
Około 22 wróciłyśmy do domu i zmęczone dniem położyłyśmy się spać.
Nazajutrz obudził mnie telefon. Tym razem był to mój były chłopak. Nadal był zazdrosny choć zerwaliśmy DWA lata temu.
- Hej, kochanie co u ciebie ?
- Człowieku ile razy mam Ci powtarzać N-I-E   J-E-S-T-E-Ś-M-Y   J-U-Ż   R-A-Z-E-M . ! - rozłączyłam się . Nie miałam ochoty z nim rozmawiać, ale on nie dawał za wygraną dzwonił z co kilka minut z innych numerów.
Katie nadal spała, ale niedługo ponieważ rzuciłam się na nią ze szklanką wody. Zdenerwowana dziewczyna zaczęła się na mnie wydzierać, ale wiedziałam, że to tylko chwilowe. Razem zeszłyśmy na dół i przez cały dzień siedziałyśmy przed telewizorem w piżamach.
Zasnęłyśmy.
Rano obudził nas głos cioci Kate.
-Dziewczyny wstawajcie, bo zaraz spóźnicie się do szkoły, w jednej chwili spojrzałyśmy na zegarek, który wskazywał 7:35. Na szczęście do szkoły miałyśmy blisko. Na przerwie spacerując sobie korytarzem zauważyłyśmy, że w stronę siedzącego pod klasą muzyczną Harrego podchodzi trzech chłopców ze starszej klasy. Liam, Zayn i Louis. Zayn od zawsze mi się podobał, ale niestety od trzech lat jest z Perrie.  Podeszłyśmy bliżej, żeby usłyszeć o czym rozmawiają. Udając, że jesteśmy zajęte własnymi sprawami słuchałyśmy co mówią.
Liam: cześć, słyszałem, że w dawnej szkole grałeś w wielu musicalach i miałeś własny zespół.
H: tak, to prawda. Ale czemu o tym mówicie. ?
Zayn: Może chciałbyś dołączyć do naszego zespołu jest nam potrzebne więcej osób, a ty nadajesz się idealnie.
H: ok, chętnie
Lou.:  Przyjdź dzisiaj o 17 do milkshake city ok?
H: dobrze- uśmiechnął się i znów zaczął uczyć się na sprawdzian z geografii.
Chłopcy odwrócili się i zaczęli iść w naszą stronę.
Z: Cześć Maya. - powiedział i słodko się wyszczerzył .
Zatkało mnie, pierwszy raz powiedział mi cześć. Nie zdążyłam mu odpowiedzieć, wolałam jak nienormalna wgapiać się w niego. Chłopak poszedł pod swoją klasę a ja otrzeźwiałam.
-ale ze mnie idiotka- burknęłam .
 Po chwili zadzwonił dzwonek na lekcje. Rozeszłyśmy się do klas. Jak zawsze na matematyce na wstępie była kartkówka, ale nie mogłam się skupić. Cały czas o nim myślałam. Oczywiście z klasy nr.212 (matematyka)  wyszłam zdenerwowana. Następny miał być w-f. Kiedy weszłam do szatni dowiedziałam się, że będziemy mieć zajęcia z klasą mojej najlepszej przyjaciółki. Ucieszyłam się . Po chwili w szatni zrobiło się tłoczno. Wyjęłam z torby kartkę i długopis po czym zaczęłam pisać sobie zwolnienie. Nienawidzę się pocić. Przechodziłyśmy właśnie z sali do szatni kiedy otarła się o mnie szkolna siłaczka. Była cała spocona, nie myślałam co robię i zaczęłam się na nią wydzierać. Po chwili Katie odciągnęła mnie od niej i zaczęła mnie uspokajać. Gdy weszłam do szatni poczułam na swoich plecach ciężki oddech. Odwróciłam się w drugą stronę i ujrzałam ją. Wyglądała strasznie. Cała mokra od potu, tłuste włosy. Zamachnęła się jakby chciała mnie walnąć. Chyba chciała to zrobić, ale coś ją zatrzymało odsunęła się a za nią stał Harry. To on mnie uratował . Odetchnęłam z ulgą.
-Dzięki, nawet nie wiesz jaka jestem wdzięczna . Myślałam, że już po mnie- zaśmiałam się panicznie.
- Nie ma za co – rzucił tylko i poszedł dalej. 

5 komentarzy: