środa, 12 września 2012

V.


*Maya
Po męczącym dniu w miejscu, którym codziennie mnóstwo nastolatków  przeżywa swój horror życiowy, nazywany szkołą. Wybrałyśmy się z Katie na odprężające zakupy do galerii Cuprum Arena.
Spędziłyśmy bardzo miłe popołudnie, nabywając mnóstwo nowych rzeczy.  Chodząc między sklepami minęłyśmy bardzo znanego mi z twarzy człowieka, na początku myślałam, że mam zwidy. Po chwili z kwaśnym wyrazem twarzy spojrzałam na przyjaciółkę, która patrzyła na mnie z  tą samą miną.
K: Czy to przypadkiem nie jest Zayn z naszej szkoły ?
Ja: Nie jestem pewna, ale wydaje mi się, że tak
K: Przecież on jest z Perrie, a ona jest blondynką, więc czemu prowadza się za rączkę z jakąś rudą ?
Ja:  Wiesz…  Słyszałam, że kiedyś był z trojaczkami. Wszystkimi na raz!
K: Dobry jest ! – wykrzyczała na cały głos Kat.
Oboje się obrócili, mieli bardzo dziwny wyraz twarzy. Właśnie w tej chwili upewniłyśmy się, że to on.
Zayn ukradkiem puścił oczko Katie, z myślą, że ani ja ani jego „koleżanka”  tego nie zauważyłyśmy.
Zdenerwowana  Katherine wystawiła mu środkowego palca i obie poszłyśmy dalej, widząc jak dziewczyna robi  awanturę Zaynowi.
- Co to miało znaczyć ? Czy możesz  mi to wytłumaczyć? – krzyczała zdenerwowana.
Na co dorzuciłam
- nie tylko to powinien Ci wytłumaczyć !
Odeszłyśmy szybkim krokiem,  stwierdziłyśmy, że wydałyśmy już wszystkie pieniądze i pora już iść już do domu.  Wieczorem siedząc na łóżku z Kat, rozmawiałyśmy o minionym dniu.
K: Wiesz , Zayn zepsuł mi dzisiaj humor. Jak on tak może bawić się uczuciami tych dziewczyn!?
Ja:  To, że szedł z nią za rękę, nie znaczy, że są razem. Chociaż znając Zayna to można by było się tego spodziewać.
K: Perrie jest fajną dziewczyną. Musimy jej o tym powiedzieć!
Z jednej strony miała rację, przecież gdybym była na miejscu Perrie nie chciałabym, żeby mój chłopak mnie okłamywał. Ale z drugiej strony wiedziałam jak Perrie jest zakochana w Zaynie, jak na niego patrzy.  Wiadomość o tym, że ją zdradza na pewno bardzo by ją zraniła.  Ale mam nadzieję, że Zayn nie dopuścił by się do takiego czynu, mając tak cudowną dziewczynę jak Perrie.  Przecież on trzymał tą laskę tylko za rękę. To nic nie znaczy.
Następnego dnia mijając  w szkole Perrie cały czas myślałam o tej sprawie .  Kiedy zdecydowałyśmy się podejść do niej, nagle zjawił się Zayn .
Z: czego chcecie?
K: Powiedzieć Perrie jakim wspaniałym chłopakiem jesteś . - uśmiechnęła się ironicznie .
Z: co znowu kombinujecie, wiem że podobam się Mayi ale to nie znaczy, że musicie starać się o to, żeby moja najukochańsza dziewczyna ze mną zerwała .- mówiąc to mocno przytulił Perrie, a ona jak zawsze kiedy to robił rozpłynęła się .
Stwierdziłam, że dalsza konwersacja nie ma sensu więc pociągnęłam Katie za kaptur i odeszłyśmy.
K: Kur.. nawet nie masz pojęcia jak bardzo chcę go teraz udusić . - powiedziała to i popatrzyła się na mnie wzrokiem tak przepełnionym gniewem, że nie wiedziałam czy mam uciekać czy uspokoić, żeby nie wyładowała się nie kimś innym.
J: Trzeba jej to powiedzieć jak najszybciej. Najlepiej będzie jak dogonimy ją przy powrocie ze szkoły. Zayn mieszka całkowicie w innej części miasta więc nie powinno go tam być .
* po ostatniej lekcji.
Wychodząc ze szkoły Kat zaczepiła dziewczynę i zaproponowała wspólny powrót do domu. Chwilę szłyśmy w niezręcznej ciszy ale w końcu odezwała się Perrie.
- co chciałyście mi dzisiaj w szkole powiedzieć?
Ja: wiesz … nie wiem jak ci przekazać tą wiadomość.
W tym momencie Katie nie wytrzymała i wykrzyczała co ją dręczyło . Dziewczyna stanęła na środku chodnika jak wryta. Widocznie ją zatkało . W sumie zrobiłabym to samo .
- JAK TO !? Co wy mówicie ! Zayn by mi tego nie zrobił !
Ja: uwierz mi, też się tego po nim nie spodziewałam.
P: pozwólcie, że dalej już pójdę sama. - powiedziała zapłakanym głosem .
* w domu .
K: szkoda mi jej . Ten dupek na nią nie zasługiwał.
M: też tak uważam. Miejmy nadzieję, że Perrie się nie załamie.
K: ja też, ok, idę się kąpać i spać . Dobranoc May.
M: Dobranoc.

* kolejnego dnia w szkole.
Dlaczego Ci ludzie się tak dziwnie na mnie patrzą? Myślałam nad tym przez 3 godziny lekcyjne, na przerwie postanowiłam spotkać się z Kat. Może ona wie o co chodzi.
M: hej, wiesz może o co dzisiaj wszystkim chodzi? Tak dziwnie się na mnie gapią .
K: TO TY JESZCZE NIE WIESZ !? Chodź do toalety wszystko ci wytłumaczę .
*
M: Ok mów.
K: Tylko obiecaj, że będziesz twarda.
M: Ok,ok . Będę twarda jak, żelki z biedronki,
K: Ktoś rozpowiada o tobie plotki, że jesteś w ciąży...
M: CO !? Ale kto !? Dlaczego akurat ja!?
K: i jeszcze jedno, dzisiaj Perrie zerwała z Zaynem.
M: czyli już wiemy kto rozpowiada te plotki...
K: w sumie to logiczne … jak go dorwę to pożałuje tego, że się urodził …
M: Kat, napiszesz mi zwolnienie z lekcji. Źle się czuję chcę iść do domu . - rozpłakałam się. To chyba za dużo emocji jak na jeden dzień.
K: spoko, pójdę z tobą. Przecież nie mogę zostawić cię samej w domu w takim stanie. Jesteś zdenerwowana nie wiem co ci przyjdzie do głowy …
M: ok, proszę idź nas zwolnij, ja nie mam siły . Usiadłam na zimnych płytkach w łazience i czekałam na przyjaciółkę. Przechodziło koło mnie wiele dziewczyn i za każdym razem się wyśmiewały, ale tym razem miałam to gdzieś.. byłam zbyt przerażona faktem, że są jeszcze tak podli ludzie na świecie jak Zayn. I pomyśleć, że kiedyś mi się podobał. Pomyślałam po czym odleciałam.
**
Obudziłam się po 2 godzinach już w szpitalu. Koło mnie siedziała Kat, a nade mną sterczał Jakiś młody lekarz.
M: co jest? Gdzie jestem ?
K: straciłaś przytomność w szkole, kiedy czekałaś aż nas zwolnię z lekcji , na razie musisz zostać w szpitalu jeszcze dwa dni ale obiecuję, że będę cię codziennie odwiedzać. Teraz muszę już iść . Paa, kocham cię May. - przytuliła mnie po czym wyszła z sali.
Siedziałam i patrzyłam się w zamknięte drzwi jeszcze przez 15 min, później położyłam się i zasnęłam .

niedziela, 26 sierpnia 2012

IV


*Maya.
Nie widziałam niczego ciekawego w tym chłopaku. Może nie kręcił mnie dlatego, że wszystkie dziewczyny są na jego skinienie ? Katie widocznie się podoba. Nie jestem pewna ale muszę się dowiedzieć.  Porozmawiam z nią jak wrócimy do domu – pomyślałam i wróciłam do rzeczywistości. Popatrzyłam w przód i ujrzałam jak moja przyjaciółka i Harry rozmawiają. Widać, że coś pomiędzy nimi iskrzy. Nagle chłopak obrócił się w moją stronę .
H:hej, ty też jesteś nowa, w naszej klasie ? Nie widziałem cię wcześniej. - zapytał, przy czym słodko się uśmiechnął.
M:nie, jestem od was rok młodsza. - odpowiedziałam krótko i odwzajemniłam uśmiech. Nie miałam ochoty na rozmowę z nim, bo zauważyłam, że Caroline zbliża się do naszego stolika.
C: Ekhm, Harry kochanie czas stąd spadać, obróciła go w swoją stronę i namiętnie pocałowała.
Oboje wyszli z pizzerni .
K: Widziałaś to!? Szybka jest. - Ledwie wydusiła z siebie te słowa, ponieważ nie mogła przestać się śmiać.
M: Taaa. Nawet spoko człowiek z niego. Biedaczek niedługo pozna się na Caroline i się zawiedzie. - spojrzałam na przyjaciółkę i także zaczęłam się śmiać .
Około 22 wróciłyśmy do domu i zmęczone dniem położyłyśmy się spać.
Nazajutrz obudził mnie telefon. Tym razem był to mój były chłopak. Nadal był zazdrosny choć zerwaliśmy DWA lata temu.
- Hej, kochanie co u ciebie ?
- Człowieku ile razy mam Ci powtarzać N-I-E   J-E-S-T-E-Ś-M-Y   J-U-Ż   R-A-Z-E-M . ! - rozłączyłam się . Nie miałam ochoty z nim rozmawiać, ale on nie dawał za wygraną dzwonił z co kilka minut z innych numerów.
Katie nadal spała, ale niedługo ponieważ rzuciłam się na nią ze szklanką wody. Zdenerwowana dziewczyna zaczęła się na mnie wydzierać, ale wiedziałam, że to tylko chwilowe. Razem zeszłyśmy na dół i przez cały dzień siedziałyśmy przed telewizorem w piżamach.
Zasnęłyśmy.
Rano obudził nas głos cioci Kate.
-Dziewczyny wstawajcie, bo zaraz spóźnicie się do szkoły, w jednej chwili spojrzałyśmy na zegarek, który wskazywał 7:35. Na szczęście do szkoły miałyśmy blisko. Na przerwie spacerując sobie korytarzem zauważyłyśmy, że w stronę siedzącego pod klasą muzyczną Harrego podchodzi trzech chłopców ze starszej klasy. Liam, Zayn i Louis. Zayn od zawsze mi się podobał, ale niestety od trzech lat jest z Perrie.  Podeszłyśmy bliżej, żeby usłyszeć o czym rozmawiają. Udając, że jesteśmy zajęte własnymi sprawami słuchałyśmy co mówią.
Liam: cześć, słyszałem, że w dawnej szkole grałeś w wielu musicalach i miałeś własny zespół.
H: tak, to prawda. Ale czemu o tym mówicie. ?
Zayn: Może chciałbyś dołączyć do naszego zespołu jest nam potrzebne więcej osób, a ty nadajesz się idealnie.
H: ok, chętnie
Lou.:  Przyjdź dzisiaj o 17 do milkshake city ok?
H: dobrze- uśmiechnął się i znów zaczął uczyć się na sprawdzian z geografii.
Chłopcy odwrócili się i zaczęli iść w naszą stronę.
Z: Cześć Maya. - powiedział i słodko się wyszczerzył .
Zatkało mnie, pierwszy raz powiedział mi cześć. Nie zdążyłam mu odpowiedzieć, wolałam jak nienormalna wgapiać się w niego. Chłopak poszedł pod swoją klasę a ja otrzeźwiałam.
-ale ze mnie idiotka- burknęłam .
 Po chwili zadzwonił dzwonek na lekcje. Rozeszłyśmy się do klas. Jak zawsze na matematyce na wstępie była kartkówka, ale nie mogłam się skupić. Cały czas o nim myślałam. Oczywiście z klasy nr.212 (matematyka)  wyszłam zdenerwowana. Następny miał być w-f. Kiedy weszłam do szatni dowiedziałam się, że będziemy mieć zajęcia z klasą mojej najlepszej przyjaciółki. Ucieszyłam się . Po chwili w szatni zrobiło się tłoczno. Wyjęłam z torby kartkę i długopis po czym zaczęłam pisać sobie zwolnienie. Nienawidzę się pocić. Przechodziłyśmy właśnie z sali do szatni kiedy otarła się o mnie szkolna siłaczka. Była cała spocona, nie myślałam co robię i zaczęłam się na nią wydzierać. Po chwili Katie odciągnęła mnie od niej i zaczęła mnie uspokajać. Gdy weszłam do szatni poczułam na swoich plecach ciężki oddech. Odwróciłam się w drugą stronę i ujrzałam ją. Wyglądała strasznie. Cała mokra od potu, tłuste włosy. Zamachnęła się jakby chciała mnie walnąć. Chyba chciała to zrobić, ale coś ją zatrzymało odsunęła się a za nią stał Harry. To on mnie uratował . Odetchnęłam z ulgą.
-Dzięki, nawet nie wiesz jaka jestem wdzięczna . Myślałam, że już po mnie- zaśmiałam się panicznie.
- Nie ma za co – rzucił tylko i poszedł dalej. 

czwartek, 24 maja 2012

III.


*Katie

- CHOLERA! Jaki popieprzony człowiek pragnie zakłócić mój spokój ?! - Warknęłam szukając telefonu na szafce nocnej. Maya przewróciła się na drugi bok. Przytknęłam telefon do ucha i sapnęłam zaspana:
- Halo? - Ziewnęłam przeciągle. W tle usłyszałam piski koleżanek z klasy.
- Katie! Organizujemy spotkanie klasowe, dzisiaj w pizzerni u Matt'a o 18, weź ze sobą Maye jeśli chce iść, dobra? - Usłyszałam podekscytowany głos Elisabeth.
- Yyyyy.. że co? że cała klasa? - Podniosłam się szybko. Przetarłam oczy ze zdziwienia i usiadłam na łóżku.
- Tak, CAŁA, Harry też będzie. - Uśmiechnęłam się sama do siebie. Pożegnałam się z nią i rzuciłam telefon na poduszkę. Spojrzałam na dziewczynę śpiącą obok mnie. Uśmiechnęłam się pod nosem i chwytając w dłonie jaśka łupnęłam ją z impetem poduszką.
- Co jest? - odezwała się w połowie przytomna Maya
- Idziemy na spotkanie mojej klasy! Harry też tam będzie! Szybko wstawaj! - próbowałam wyciągnąć ją spod kołdry
- Katie! Twoje spotkanie klasowe to nie powód, by mnie budzić tak wcześnie, zwłaszcza w sobotę! - krzyczała rozzłoszczona Maya
Wiedziałam, że jej bulwers jest tylko chwilowy i zaraz na pewno zwlecze się z łóżka i będzie mnie prosić, bym ją zabrała ze sobą.

***
Mmmm.. Wiesz jak nas uszczęśliwić - Kątem oka dostrzegłam nutellę, niestety Maya zauważyła ją szybciej i już wcinała ją łyżeczką. Zeszłyśmy na dół, usiadłyśmy do stołu i pałaszowałyśmy to co przygotowała ciocia. Po śniadaniu popędziłyśmy do pokoju po drodze mijając zaspanego Jareda w samych bokserkach. Rzuciłyśmy się na łóżko i włączyłyśmy tv. Do 18 było jeszcze sporo czasu.
Po dwóch godzinach bezsensownego patrzenia się w ekran telewizora, stwierdziłam, że pójdę się trochę ogarnąć. Nie zdążyłam nawet wyjść z salonu kiedy Maya dorwała pilota i przełączyła na Vivę. Akurat puszczali naszą ulubioną piosenkę więc obydwie zaczęłyśmy skakać jak głupie. Nawet nie zauważyłyśmy kiedy Jared wszedł do pokoju. Zrobiło nam się głupio kiedy zobaczyłyśmy, że przyprowadził kolegę. Obydwaj cicho chichotali.
- Ej, mogłybyście ustąpić nam TV, na trochę? - zapytał Jared.
- okay, i tak już wychodziłyśmy - odpowiedziała lekko zaczerwieniona Maya.
Gdy tylko weszłyśmy do mojego pokoju, zaczęłyśmy tarzać się po podłodze ze śmiechu.
Kiedy trochę się opanowałyśmy, w pokoju zagościła niezręczna cisza, którą przerwał telefon.
To była matka Mayi. Zawsze kiedy dzwoniła, przyjaciółkę ogarniał smutek. Nie za bardzo lubiła z nią rozmawiać. Dla niej liczyły się tylko dobre oceny. Nic innego jej nie obchodziło.
Kiedy skończyły, Maya wybiegła do łazienki. Podeszłam pod drzwi aby zbadać o co chodzi, ale usłyszałam tylko płacz. Poprosiłam ją, żeby mnie wpuściła, nie zwlekając na nic spełniła moją prośbę.
- O co chodzi ?
- Matka dowiedziała się o tych szmatach z Fizyki. Powiedziała, że przyjeżdża w niedzielę i mam być już spakowana bo zabiera mnie do domu... - powiedziawszy to zaczęła płakać jeszcze głośniej.
Przez myśl przeszło mi kilka wulgaryzmów.
- Nie da Ci nawet szans na poprawę ?
- Nie wiem … muszę z nią o tym porozmawiać. Ale wiesz, jaka jest,
- wiem, porozmawiasz z nią wieczorem, a teraz szykuj się bo idziemy na spotkanie ! - powiedziałam to, z myślą, że poprawię jej humor, niestety to chyba nie zadziałało.
Przyjaciółka niechętnie wstała z podłogi i wyszła rzucając tylko słowa „idę się szykować” .
Po godzinie obydwie byłyśmy już gotowe.
Do 18.00 zostały jeszcze dwie godziny. Usiadłyśmy na łóżku i obydwie myślałyśmy jak załatwić problem z ocenami. Nagle zauważyłam mały uśmiech na twarzy przyjaciółki. Od razu wiedziałam, że coś wymyśliła.
- WIEM ! - po pokoju rozległ się krzyk .
- co wymyśliłaś ? - zapytałam .
- Poprawię wszystkie oceny na piątki a później wmówię mamie, że te oceny to była pomyłka.
- Jesteś pewna, że to się uda ?
- Oczywiście, że tak ! Przecież wiesz jakie mam zdolności aktorskie.
Nawet nie zauważyłyśmy kiedy wybiła 18.00
Szybko wyszłyśmy z domu i pobiegłyśmy do pizzerni. Na miejscu czekały już wszystkie „słodkie” dziewczynki, które obserwowały z zafascynowaniem każdy ruch Harrego. Nie byłam taka jak one ale z chwili na chwilę uświadamiałam sobie, ile mnie łączy z tym człowiekiem.
Co chwilę spoglądałam na niego, kiedy obracał się w moją stronę gwałtownie zwracałam wzrok ku Mayi.
Nie wiem dlaczego bałam się spojrzeć w jego głęboko zielone oczy.
- Szału nie ma, dupy nie urywa. – powiedziała moja przyjaciółka.
Po tych słowach popatrzyła na mnie aby zaobserwować moją reakcję.
Wytrzeszczyłam na nią oczy, ale nie miałam zamiaru odpowiedzieć.
Byłam zbyt zajęta patrzeniem się na jego sprężyste loczki.

-Zobacz ile plastkiów się koło niego kręci. - powiedziałam cicho do Mayi.
- tsa, na czele z Caroline. Nienawidzę tej dziewczyny .
- Może i nie jest miła, ale trzeba przyznać, że jest ładna.
- Ona !? ŁADNA!? Bez przesady. Są dużo ciekawsze dziewczyny od niej.
- na przykład ?
- ty ?
- ja ?
- tak ty . Jesteś dużo lepsza od niej.
- Nie widzisz jej ? Ja jestem zwykłą dziewczyną w trampkach i bluzie, a ona wymalowaną.- nie zdążyłam dokończyć kiedy Maya wtrąciła .
-szmatą ?
Obydwie zaczęłyśmy się śmiać .

Skończyłyśmy naszą rozmowę ponieważ, zauważyłam, że zielonooki zmierza w naszą stronę.

czwartek, 29 marca 2012

II

* Katie.
- Kurr..- Syknęłam pod nosem słysząc ten przeklęty budzik. Włożyłam rękę pod poduszkę w celu poszukiwania telefonu. Po chwili żmudnych poszukiwań odnalazłam komórkę. Miałam stan przedzawałowy gdy po chwili przerwy rozbrzmiała piosenka Fall out boy – I dont’t care. Wyłączyłam budzik i przetarłam powieki. Nie uśmiechało mi się wstawać. Leżałam tak chwilę w bezruchu kiedy do pokoju wpadł mój kuzyn drąc się, że mam wstawać bo mi nakopie. Wyskoczyłam z łóżka jak oparzona. Naprawdę czasami przydałby mi się pilot żeby go wyłączyć.
- Idioto! Pukać nie nauczyli? – krzyknęłam chwytając się za głowę.
- Przepraszam, ale ciocia kazała Ci obudzić, więc no..- zaczął tłumaczyć się niczym mały chłopiec. Zaśmiałam się pod nosem i wypchnęłam go z pokoju. Spojrzałam w lustro i skrzywiłam się. Każdy włos na mojej głowie wybrał sobie inny kierunek. Wzięłam swoje rzeczy i ruszyłam do łazienki. Po drodze zaszłam do pokoju Mayi oznajmiając jej, że czas do szkoły.
- Cwelu głupi, ruszaj dupe, bo się spóźnisz.. – krzyknęłam wkładając głowę do środka.
- Nie ide dzisiaj.. Źle się czuje.. – westchnęła cicho.
- Ojeeej.. biedaczek! – wygięłam usta w podkówkę i weszłam do pokoju. Stanęłam nad jej łóżkiem z ową miną i przyglądałam się jej.
- Głowa mnie boli.. – syknęła. Zakryła twarz poduszką i odwróciła się do mnie plecami..  Głowa ją boli, ale żeby od razu dupą się odwracać? Zaśmiałam się pod nosem.
- Dooobra.. to powiem ciotce, żeby przyniosła Ci jakieś przeciw bóle. –uśmiechnęłam się pod nosem i wyszłam z pokoju. Stanęłam na szczycie schodów i krzyknęłam do domowników, że moja przyjaciółka czuje się chora i nie idzie dziś na zajęcia.. Oh jakbym ja tak chciała.. Westchnęłam po cichu i weszłam do łazienki. Wypełzłam z niej dopiero kiedy Jared zaczął dobijać się do drzwi krzycząc, że jak zaraz nie wyjdę to rozerwie mu pęcherz.
- Nie trzeba było pić tyle soku do śniadania, a nie teraz jęczysz mi pod drzwiami .. – Spojrzałam na niego karcącym wzrokiem mijając się z nim w drzwiach. Zeszłam na dół i skierowałam się do kuchni. Chwyciłam z talerza kanapkę i usiadłam na blacie obok opierającej się o niego ciotki.
- Proszę. – Powiedziała podając mi kubek z kawą. Upiłam łyk parującego napoju i uśmiechnęłam się do niej. Szybko zjadłam i wyszczotkowałam zęby. Ubrałam buty i chwytając plecak wyszłam w pośpiechu z domu. Do szkoły weszłam równo z dzwonkiem. Szybkim krokiem skierowałam się z resztą uczniów pod klasy. Weszłam zaraz za klasową dziunią do Sali i zajęłam swoje miejsce. Nauczycielka od matematyki oczywiście nie miała zamiaru się spóźnić i zrobiła wielkie wejście smoka wbiegając do klasy zdyszana. Przeprosiła nas i usłyszeliśmy magiczne „ wyciągamy karteczki”. Niech to szlag! Byłam tak zajęta historią, że całkowicie zapomniałam o tej kartkówce. Modliłam się o to, żeby nie dostać szmaty. Po 10 minutach zebrała kartki, a ja ze strachu spociłam się jak mysz. Przeglądając nasze wypociny zrobiła się czerwona ze złości.
- Co to ma być?! Powie mi ktoś?! Wtórny analfabetyzm was ogarnął?! Przecież to jest made In podstawówka! – Krzyczała na całą klasę jednocześnie przyglądając się każdemu niczym bazyliszek. Przeszedł mnie dreszcz. Do końca lekcji nie dała nam spokoju i każdy po kolei szedł do tablicy. Wyszłam z lekcji z piękną szmatą w dzienniku, cudownie! Następna lekcja zapowiadała się  ciekawie. Do naszej klasy miała dojść nowa osoba. Całe szczęście, że były to zajęcia z wychowawcą. Po dzwonku cała grupka uczniów wpełzła do klasy. Po chwili pojawił się również pan Martin u którego boku stał młody chłopak. Miał ciemne loki i piękny uśmiech. Głupie siksy z klasy od razu zaczęły się podniecać i walczyć między sobą o jego względy. Nazywał się Harry Styles. Nie zwróciłabym na niego wielkiej uwagi gdyby nie to, że jego twarz była mi dość znajoma. Do końca lekcji dyskutowałam z Austinem z którym siedziałam kto to może być. Po lekcji zebrałam się i przedzierając się przez tłumy ‘fanek’ uśmiechnęłam się i zapytałam
- Cześć, słuchaj, my się przypadkiem skądś nie znamy? – zagadnęłam. Chłopak uśmiechnął się i chwilę zastanawiał.
- A wiesz, że skądś Cię kojarzę? Jestem Harry. – uśmiechnął się i uściskał moją dłoń.
- Katie Eris – odwzajemniłam uśmiech a chłopak otworzył szeroko oczy.
- Katie Eris? Ta sama, która w przedszkolu wrzuciła mi za bluzę zdechłą jaszczurkę? – Wyszczerzył rząd śnieżnobiałych zębów. Przedszkole.. o cholera, faktycznie to byłam ja.
- A wiesz, że tak? Troche się zmieniłeś od tamtego czasu.. – uśmiechnęłam się do niego. Rozmawialiśmy tak do końca zajęć po czym szybko wróciłam do domu żeby opowiedzieć o tym Mayi. Wbiegłam do jej pokoju niczym tornado i rzuciłam się na łóżko, za co oczywiście zostałam opieprzona.
- Dobra, nie marudź, musze Ci coś powiedzieć, chorowitko Ty moja! – Moje oczy błyszczały z podniecenia. Maya nadstawiła uszy i słuchała mojej opowieści. Zaraz po tym jak skończyłam dodała
- Fajnie spotkać przyjaciela z dzieciństwa. Tylko czemu ja go nie znam? – zapytała zdziwiona.
- Nie wiem, ale może poznasz, mówiłam mu o Tobie – uśmiechnęłam się szyderczo.
- O mnie? Co o mnie ?! – zapytała mając przed oczami najgorsze scenariusze.
- Mówiłam, że mieszkasz ze mną u mojej ciotki, nie bój żaby, nic złego nie mówiłam.
Puściłam jej oczko. Jako, że zaczynał się weekend siedziałyśmy do nocy oglądając filmy i pochłaniając ogromne ilości popcornu i czekolady. Około godziny 4:30 zasnełyśmy.

środa, 28 marca 2012

I

*Maya.
Zamknij oczy, zrelaksuj się, to zaraz minie, on zaraz przestanie.. Nie minęła minuta żebym dowiedziała się, że oszukuję sama siebie. Zdjęłam poduszkę z twarzy i leniwie zsunęłam się z łóżka. Przeszedł mnie dreszcz gdy moje stopy dotknęły zimnych paneli. Wzdrygnęłam się i pomaszerowałam do pokoju kuzyna w którym wraz z kolegą urządzili sobie maraton gier, pomysł byłby fajny.. Gdyby tylko raczyli przymknąć mordy i przełączyć się na słuchawki, że też Kate jeszcze u nich nie było.. Wpadłam do pokoju niczym huragan i on razu wszczęłam kłótnie.
- Jared, ile razy mam Ci powtarzać żebyście się zamknęli?! Nie słyszę własnych myśli ! – Krzyknęłam obudzona. Skrzyżowałam ręce na piersi i oczekiwałam wyjaśnień. Spojrzałam na ekran telewizora i od razu zrozumiałam co było powodem ich chichotów.. Zamiast maratonu gier urządzili sobie maraton pornoli , akurat tego wieczoru kiedy miałam zamiar pouczyć się na test z geometrii. Jego kumpel wyraźnie się zmieszał, bo zrobił się czerwony jak burak. Mój kuzyn rzucił się na pilota jak zwierze tudzież niczym małpa szybko wyłączając go.
-  Zwariowałaś?! Puka się ! – Krzyknął. Najwyraźniej wparowałam nie w porę.. Mniejsza z tym.
- Nie będę pukać wchodząc do Ciebie jeżeli NATYCHMIAST nie ściszysz tych pieprzonych filmów! Chociaż powinnam dać Ci się nacieszyć i pooglądać gołe laski na ekranie, bo raczej w rzeczywistości nie masz co w nią pakować.. – Spojrzałam na niego wilkiem. Ze wstydu zrobił się  sino koperkowy. Byłam tak wściekła, że nie przebierałam w słowach.
- Dobra, już ścisze.. – bąknął cicho. Wycofałam się z pokoju i głęboko oddychając zapukałam do pokoju Katie po czym otworzyłam je i włożyłam głowę do środka. Zaprosiła mnie prostym gestem i uśmiechnęła się. Zamknęłam za sobą drzwi i usiadłam obok niej na łóżku. Cholera miała słuchawki na uszach, więc nic nie słyszała.
- Zgadnij co robią chłopcy .. – zagadnęłam po chwili uśmiechając się tajemniczo.
- Co? Wspólnie się onanizują? – zapytała jakby nie wzruszona. Obie roześmiałyśmy się histerycznie po czym już prawie płacząc uspokoiłam się.
- Nie, chociaż czort ich tam wie.. Porno sobie oglądają i nie dadzą się uczyć.. – prychnęłam pod nosem. Spojrzałam na książki porozkładane na łóżku, widać nie tylko ja spędzałam upojną noc z książką.
- Od zawsze wiedziałam, że z nim jest coś nie tak.. – powiedziała kiwając głową po czym zachichotała. Porozmawiałyśmy chwilę i wróciłam do siebie. Poleciałam na łóżko niczym kłoda. Nie miałam ochoty wstawać jutro do szkoły, jeszcze ten sprawdzian .. Nie miałam siły na naukę. Odłożyłam książki na półkę i podeszłam do szafy. Wzięłam swoje rzeczy i powędrowałam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, przebrałam się i po cichutku podreptałam do pokoju. Ułożyłam się wygodnie i nawet nie wiedziałam kiedy zmorzył mnie sen.

***
Taki bajer na początek. Krótko, zwięźle i na temat. To tyle.

Bohaterowie.



od lewej : Liam Payne, Zayn Malik, Louis Tomlinson, Niall Horan, Harry Styles.
Pięciu typowych nastolatków próbujących wbić się na rynek muzyczny, czasami jest lepiej, czasami gorzej. Mają swoje własne mini studio w którym nagrywają amatorskie kawałki. Grupka pokręconych przyjaciół. Żyją w swoim małym, własnym świecie w którym jest im dobrze. Kochają muzykę i wiążą z tym swoją przyszłość. Marzą by kiedyś stanąć na scenie i zagrać ogromny koncert dla setek tysięcy fanów..

Katherine Eris 18 lat.
Zwykła nastolatka, jak każda inna,którą można spotkać w prywatnej Londyńskiej szkole. Ma trzech starszych braci, ale nie utrzymuje z nimi kontaktów.  Mieszka wraz z przyjaciółką Mayą u swojej ciotki w Londynie. Jest wygadana,ale można na niej polegać. Pierwsze wrażenie o niej jest bardzo mylne. Wcale nie jest wredną suką za którą się podaje. Gdy Ci zaufa wasza przyjaźń może trwać do grobowej deski. Jest impulsywna i często działa pochopnie by po chwili wyklinać na siebie za podjęcie złej decyzji.

Maya Lapwing 17 lat
Szkolna dziunia? Nie do końca, chociaż wiele osób może tak sądzić. Lubi się stroić i dobrze wyglądać, lecz jest całkiem w porządku. Bywa wredna i lubi dogryzać, ale z Katie dogaduje się bez problemu. Chociaż tak bardzo się różnią są dla siebie jak siostry. Jest niezdecydowana i w sytuacjach kłopotliwych często czuje się bezradna i zagubiona. Mieszka wraz z Katie u jej ciotki w Londynie.